1 milion hejtu dla marki Sokołów

Opublikowano 31 Sie 2013 w Internet, Social Media, YouTube

Kryzys marki Sokołów starałem się omijać szerokim łukiem. O sprawie napisali dosłownie wszyscy, od serwisów informacyjnych, po blogerów (którzy przy okazji sami zaczęli się hejtować), a kończąc na kancelariach prawnych (pozwoliłem sobie na dole wpisu przekleić opinię prawną kancelarii Ważny & Wilkiel, którą znalazłem dzięki Brand24 na FanPage’u Kancelaria Prawna Ważny & Wilkiel). Przyglądałem się jednak sprawie z boku i monitorowałem jak kula śnieżna z napisem „diss na Sokołów” przybiera(ła) na wielkości. To co najbardziej przykuwa uwagę (pomijając kawały, memy, antystrony i setki artykułów), to ilość generowanych materiałów wideo przez społeczność na YouTube.

I choć większość z nich jest merytorycznie kiepska, tak wspólnie tworzą już pewną (niestety negatywną dla marki) masę. Na tą chwilę kilkanaście-dziesiąt filmów o nazwie zawierającej Sądołów, Sępołów czy Sokołów osiągnęło już ponad 1 milion wyświetleń na YouTubie. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie jest to już całkiem spory zasięg.

O kryzysie w swój charakterystyczny sposób wypowiedział się nawet sam Szymon Majewski.

Dla przykładu wrzucam najbardziej popularne:

Łącznie ponad 50 tysięcy łapek w górę! To prawie 10 razy więcej niż notuje jeden odcinek Wybuchających Beczek. I tutaj podobnie jak wyżej – od social media specjalistów, po gimbazę, a kończąc na blogerkach modowych. Zasięg! Przekrój! Wspólna walka społeczności!

Nie mam pojęcia jak to się przełoży na sprzedaż, ale trzeba pamiętać, że choć Internet zapomni dość szybko (przyjdą nowe kryzysy), to świadomość pozostanie na długo. Oj, bardzo długo.

Poniżej wspomniana opinia prawna, której autorem jest prawnik Krzysztof Wilkiel.

Afera „Sądołów” a naruszenie dóbr osobistych i wolność wypowiedzi w internecie, czyli jak działać zgodnie z prawem?

Coraz większy rozgłos towarzyszy sprawie pewnego internauty, który zakładając na stronie www.youtube.com profil „Kocham Gotować” naraził się jednej ze znanych spółek zajmującej się wyrobem produktów mięsnych.

Konflikt między stronami zaistniał w momencie kiedy gospodarz projektu „Kocham Gotować” publicznie na swoim video blogu skrytykował jakość potraw rzeczonej firmy. W konsekwencji powyższego spółka złożyła pozew w sądzie domagając się od internauty kwoty 150.000,00 zł oraz usunięcia z profilu wszelkich filmów traktujących o wyrobach tejże firmy. Czy w tym przypadku mamy do czynienia z dozwoloną krytyką, czy faktycznym naruszeniem dóbr osobistych spółki, czy też może z obawą producenta przed publicznym wyrażaniem negatywnych opinii na temat danego produktu i próbą zastraszenia innych użytkowników internetu przed wyrażaniem swoich opinii na temat konkretnego wyrobu? Wreszcie jak daleko sięga swoboda wypowiedzi i wolność słowa w internecie, i gdzie przebiega granica między działaniem dozwolonym, a złamaniem prawa.

Odpowiedź na powyższe pytania nie zawsze jest łatwa i oczywista. Określenie, czy w danym wypadku doszło do naruszenia przepisów prawa wymaga indywidualnej oceny i całościowego rozpatrzenia sprawy. Należy w pierwszej kolejności zwrócić uwagę na treść art. 24 kodeksu cywilnego, który wskazuje, iż „ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem (w tym przypadku renoma, dobre imię, marka, itp.; przyp. autor), może żądać zaniechania tego działania, chyba że nie jest ono bezprawne. W razie dokonanego naruszenia może on także żądać, ażeby osoba, która dopuściła się naruszenia, dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, w szczególności ażeby złożyła oświadczenie odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie. Na zasadach przewidzianych w kodeksie może on również żądać zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny”.

Nie sposób nie zauważyć, iż już pierwsze zdanie cytowanego przepisu może nastręczać wątpliwości, albowiem wskazuje, iż przesłanką dla skutecznego żądania zaniechania naruszeń jest bezprawność tego naruszenia. Jak zatem w przypadku wyrażania subiektywnej opinii na temat smaku, walorów, czy choćby wygody w użytkowaniu i przydatności danego produktu określić jednoznacznie, iż taka opinia ma charakter bezprawny. O ile bowiem w sytuacji kiedy oceniający, wypowiadając się o czerwonym samochodzie wyrazi opinię, iż pojazd ten ma brzydki zielony kolor, określenie wyrażenia nieprawdy jest jasne i oczywiste, o tyle kiedy ktoś wskaże, iż kawałek mięsa jest niesmaczny i nieprzyjemnie pachnie, trudno w sposób bezsporny nadać takiej wypowiedzi charakter bezprawny.

Warto również pochylić się w tym miejscu nad kwestią dozwolonej krytyki. Wprawdzie cytowane poniżej przepisy tyczą się działalności prasowej, jednakowoż stanowią pewien wyznacznik standardów wolności wypowiedzi w demokratycznym państwie prawa. Art. 44 ust. 1 prawa prasowego wskazuje, iż utrudnianie i tłumienie krytyki prasowej zagrożone jest karą grzywny albo karą ograniczenia wolności. Jak wskazał Michał Skwarzyński w swoim wywodzie „Charakter prawny art. 213 kodeksu karnego” – granicą wolności słowa i wolności prasy jest kłamstwo, i tam przebiega granica między działaniem legalnym, a przekroczeniem prawa.

Idąc dalej, nie należy zapominać, iż w niektórych przypadkach opublikowanie negatywnej opinii może stanowić pogwałcenie art. 212 kodeksu karnego, który stanowi, iż „kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. Natomiast jeżeli pomówienie nastąpiło za pomocą środków masowego komunikowania się, sąd może wymierzyć nawet karę pozbawienia wolności do roku.

Zgodnie z polskim systemem prawa postępowanie karne nie ma charakteru kontradyktoryjnego, tym samym w myśl zasady domniemania niewinności, oskarżonemu należy udowodnić popełnienie zarzucanych czynów. Jednakże w przypadku sporu cywilnego, to na krytykującym będzie spoczywał ciężar udowodnienia, iż zarzuty które publicznie wygłosił są prawdziwe. Na tą okoliczność może zgłaszać wszelkie dowody – zeznania świadków, opinie biegłych, dokumenty, fotografie. Innym sposobem na obronę jest wykazanie, iż nie jest możliwe zweryfikowanie zarzutów, albowiem stanowią one subiektywną z punktu widzenia prawdy i fałszu ocenę autora. Należy również rozróżniać krytykę rzeczową (ad rem), która co do zasady jest dopuszczalna i polega na wyrażaniu obiektywnych i uzasadnionych ocen danej okoliczności, od krytyki osobowej (ad personam), która zasadniczo nie jest dopuszczalna, jeżeli polega na obraźliwych, poniżających i zniesławiających ocenach kierowanych pod adresem konkretnego podmiotu. Jak już wspomniano wyżej, ocena każdej sprawy ma charakter indywidualny i wymaga głębszej analizy faktów i okoliczności.

Często internet daje fałszywe poczucie anonimowości i niczym nie ograniczonej swobody wypowiedzi. W konsekwencji za pośrednictwem tego medium dochodzi do niezliczonych naruszeń dóbr osobistych, co z łatwością zaobserwować można na wielu forach i komentarzach do filmów. Problem ten został naświetlony w projekcie „Grażyna Żarko” na stronie www.youtube.com, gdzie w sposób drastyczny obnażono niczym nie skrępowaną wolność wypowiedzi i komentarzy w internecie, przekraczających wszelkie akceptowalne normy społeczne i prawne. Poczucie takiej anonimowości i bezkarności jest jednak złudne, gdyż osoba zdeterminowana do wyciągnięcia konsekwencji prawnych od naruszyciela dysponuje skutecznym arsenałem środków prawnych, umożliwiających zidentyfikowanie i wyciągnięcie prawem przewidzianych konsekwencji od naruszyciela.

Kończąc niniejsze rozważania polecam zapoznać się z poniżej wymienionymi zasadami wynikającymi z Karty Etycznej Mediów. Reguły tam wyrażone mogą być pomocne wszystkim, którzy w sposób aktywny uczestniczą w publicznej wymianie poglądów i krytyki.

Zdjęcie pochodzi z Kocham Gotować na Facebooku.